Okazje dnia:

Early access – plusy i minusy wczesnego dostępu

Earlyaccess-820x400

 

Jak Wam się podobają nieskończone produkty, które kupiliście lata temu żyjąc obietnicami producentów mówiących: „dzięki Waszemu wsparciu, gra będzie lada moment skończona”. Mijają lata, Panowie danych firm zgarniają bardzo często MILIONY, a my walczymy nie z przeciwnikami w grze a z błędami, glitchami i innymi bugami, dzierżąc w sercu i na ekranie bolesny tytuł… EARLY ACCESS.

Early access (czyli wczesny dostęp) to z definicji model płatności, który opiera się na sprzedaży nieukończonej gry, celem pozyskania funduszy na jej ukończenie. W teorii brzmi całkiem nieźle, gorzej z praktyką. Zaczynają pojawiać się wątpliwości: jeśli kogoś nie stać na ukończenie gry, to po kiego czorta zaczyna jej produkcję? Można zawsze sobie dopowiedzieć, że duża część producentów gier stara się pozyskać fundusze na różne sposoby – czy to early access, czy founder packi. Problem pojawia się gdy staramy się rozwinąć definicję w/w pojęcia. Dowiadujemy się wówczas, że taka gra to praktycznie tylko obietnice, które nie muszą mieć żadnego pokrycia. Co to znaczy? W rzeczywistości możemy zapłacić cenę ustaloną przez producenta – dajmy na to 20$ – i nie otrzymać dosłownie nic. Właściciel tworu po zainkasowaniu pieniędzy może się wycofać (zgarnąć tym samym nasze pieniądze) i zwinąć biznes jeszcze tego samego dnia. Gdy zaczęły się pojawiać pierwsze problemy ze „zwijaniem interesu po zebraniu pieniędzy” na platformie STEAM, Valve dodało adnotację do FAQ mówiącą:
– To twórcy decydują kiedy będą gotowi aby wydać swoją grę. Niektórzy z nich mają konkretny deadline do którego dążą, niektórzy natomiast uzależniają to od postępów podczas prac. Powinniście być świadomi, że niektóre zespoły nie będą w stanie „dokończyć” swojej gry. Decyzję o zakupie gry w „Early Access” powinniście więc podjąć jedynie w sytuacji, w której macie ochotę na zabawę już we wczesnej fazie.

W związku z tym, patrząc na kilka produkcji takich jak przykładowo Stomping Lands, który przyciągnął spore community a zwinął manatki niedługo później, możemy mieć spore obawy co do wchodzenia w taki interes. Na dłuższą metę spoglądamy również na DayZ: Standalone, które było przeogromnym sukcesem na starcie wczesnego dostępu. Minęły już prawie trzy lata, gra powinna być wydana już od dawien dawna a tam… komentarze:
„2 lata w early access i ta gra dalej oferuje grywalność na poziomie wczesnej wersji pre-alpha.”,
„The NeverEnding Story… entitled ”early access””,
„This game is the biggest troll on steam”,
„3 years in Alpha, pretty sure thats a record”.
Po niespełna trzech latach, cena wygląda tak jakby to był gorący i nowy produkt: 27,99€ (STEAM)
Podłapawszy żyłę złota, twórcy gier zaczęli coraz częściej udostępniać swoje niedokończone produkty z w/w dopiskiem „early access” licząc na szybkie zyski, które posłużą do wznowienia prac nad grą, bądź zwinięcia interesu z pomnożoną zawartością portfela. Z biegiem czasu takie rozwiązanie stało się na tyle popularne, że w przeciągu 3 lat ilość gier z dopiskiem „early access” wzrosła nawet dziesięciokrotnie! W ramach dowodu warto spojrzeć na dane zaprezentowane przez firmę Eedar w ubiegłym roku, która jasno i wyraźnie obrazuje nam wysyp „wczesnych dostępów”.

700x-1

Hej! Hej, zaraz no Panie! Czy z nutką „early access” wszystko kojarzy się źle?!
No właśnie nie. Niektóre produkcje zostały triumfalnie ukończone i.. zrobiły niemałą furorę. Mamy następcę kultowego Divine Divinity – Divinity: Grzech Pierworodny czy bardzo popularny i wielokrotnie nagradzany Wasteland. Skoro jest to strona o grach MMO skupmy się na jednej z gier tego gatunku. Za przykład posłużyć nam może ARK: Survival Evolved oraz RUST, gdzie średnia ocen tego drugiego na serwisie STEAM wynosi na chwilę obecną 82%. Jest to jedna z najwyżej ocenianych gier z katalogu tych, które nie zostały jeszcze ukończone. Dlaczego więc jest tak „dobra” pomimo ponad dwóch lat fazy produkcji? Odpowiedź wydaje się prosta i logiczna. Przedstawię ją porównując do jednego z protoplastów w ramach early access, WarZ (Infestation: Survivor Stories).
-WarZ w przeciągu kilku lat stworzyło 3 wersje jednej i tej samej gry (dwie buy to play i jedna free to play z item shopem, plus kolejna w przygotowaniu) – Rust tworzy cały czas jeden i ten sam tytuł (buy to play).
-WarZ dodaje średnio jedną średnio-znaczącą łatkę raz na 3-6 miesięcy – Rust prowadzi publiczny devblog, w którym pojawiają się cotygodniowe łatki i patche dodawane na bieżąco.
-WarZ wydaje się być głuchy na prośby graczy (jak większość producentów gier o klimacie survival) – Rust prowadzi communityblog gdzie najlepsze propozycje są umieszczane w grze!
-Silnik graficzny tego pierwszego pozostaje praktycznie niezmieniony – Rust w trakcie trwania EA przeskoczył ze średniaka aż po bombę graficzną.

zombie-mmo-games-warz-alpha-screenshot-3

Tak wygląda cały czas WarZ – nie jest źle, ale od lat brakuje poprawek graficznych, podczas gdy optymalizacja kuleje.

Oto porównanie zmian graficznych Rust, które nastąpiły przez ostatnie dwa lata.

PRZED:

Rust-Stone-Hatchet

PO: 

2015-04-16_00021

Te i wiele innych pomysłów sprawia, że mimo „niekończącej się alfy” gra jest postrzegana pozytywnie, wręcz jako gotowy produkt z częstymi patchami. Oczywiście sam Rust też ma sporo błędów i wielu fanów narzeka m.in na optymalizację czy glitche związane z walką ze zwierzętami.
Podsumuję całość pytaniem: skoro early access to takie naciąganie graczy, kradzież w biały dzień i zło spaczone w opinii 90% graczy, to dlaczego tyle osób decyduje się na kupowanie niedokończonych produktów? Za odpowiedź może posłużyć niedawny twór jakim jest The Black Death, który okazał się bardzo słaby w oczach wielu. Stał się jednak popularny dzięki ciekawemu pomysłowi. Tak! To pomysł i nadzieje graczy na specyficzne i nietuzinkowe tematy poruszane w grach kierują ich portfelami metaforycznie rzecz ujmując. Profesjonalne studia nie zawsze tworzą gry o tematykach, które nas interesują, tutaj przychodzą malutkie studia z ich wczesnym dostępem, obiecujące coś czego wcześniej nie było.

Czy inwestowanie w niegotowe gry jest więc dobrym pomysłem? W większości przypadków niestety nie. Trzeba się wręcz liczyć z tym, że bardzo często nasze pieniądze wyrzucamy w błoto. Najlepszym wyjściem jest przeczekać kilka tygodni/miesięcy i przejrzeć doniesienia ze świata gry od czasu „wydania”, by móc upewnić się co do tego czy dana produkcja ma jakiekolwiek szanse na sukces.

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry
000000