Okazje dnia:

Gloria Victis: kilka słów na temat gry

gloria victis

Gloria Victis to gra MMORPG autorstwa polskiego studia Black Eye Games, która znajduje się na etapie wczesnego dostępu (wersja alpha). Tytuł kładzie duży nacisk na realizm, a jego akcja została osadzona w średniowiecznym świecie z elementami low-fantasy. Oferuje otwarte walki PVP z opcją przejmowania terytorium, system non-target, całkiem zaawansowane rzemiosło i przyjemną dla oka grafikę wraz ze znakomitą muzyką.

Gra powstaje od 2012 roku i docelowo ma ukazać się w modelu darmowym z mikropłatnościami. To tyle słowem wstępu, czas zagłębić się w świat, który gotują nam twórcy.

Morze wyrzuciło mnie o świcie na brzeg w pobliżu jakiegoś zamku, gdzieś w zapomnianym przez bogów kraju. Nie wiem jak przeżyłem, ani co też spowodowało zatonięcie łajby, którą miałem popłynąć ku nowemu życiu. Mój cały majątek stanowiło znoszone ubranie i stary łuk. Wkrótce okazało się, że wylądowałem na prowincji kraju Midlandczyków, skąd pochodziła moja matka – nie miałem więc problemu, by zginąć w tłumie i nie zwracać na siebie uwagi. Nie wiedząc co z sobą zrobić zacząłem rozglądać się po okolicy. Szybko dowiedziałem się, że w okolicy grasują bandy rzezimieszków, a miejscowi sowicie wynagradzają za uporanie się z nimi. Cóż było robić, kolejny raz mój łuk miał zapewnić mi utrzymanie.

Początki…

Swoją przygodę z grą Gloria Victis rozpocząłem, jak to zwykle w grach bywa, od stworzenia postaci. Wybór rasy, proste i kosmetyczne zmiany w wyglądzie (na chwilę obecną wybór płci ograniczony jest jedynie do mężczyzn) i rozdanie punktów w stosowne atrybuty (siła, budowa, zwinność i mądrość). Niestety od samego początku czuć, że gra znajduje się na etapie Alpha. Animacje są sztywne (to się ma jednak niedługo zmienić, ich nową wersję możecie zobaczyć poniżej), wróg lubi pojawić się czasem znikąd, a dźwięki otoczenia, szczególnie udźwiękowienie postaci w mieście, nie zachwycają.

gloria-victis-1

Po walce chwila wytchnienia…

Nie zrażając się jednak i nie bardzo wiedząc, co ze sobą zrobić (gra jest sandboxem i od początku nie narzuca nam ścieżki, którą mamy podążać) wyszedłem z miasta poszukując pierwszych wrogów do spuszczenia im łupnia. Nie wiele brakło, bym swoją decyzję przypłacił życiem, gdy przeciwnik znienacka pojawił się za moimi plecami – tu z pomocą przyszli strażnicy kręcący się przy drodze. Chwilę później napotkałem na rozrzucone po mapie zadania w postaci wydarzeń (najbardziej przypominających według mnie „serduszka” z Guild Wars 2) i ani się obejrzałem, a mój midlanderski łucznik miał już 10 poziom doświadczenia oraz pełny ekwipunek. Walka to jeden z przyjemniejszych aspektów gry, który z pewnością zyska jeszcze więcej, gdy do gry trafią poprawione animacje, o których wspominałem wcześniej. Strzelanie z łuku sprawia realistyczne wrażenie podobnie jak walka innym rodzajem broni. I chociaż można rozwodzić się nad inteligencją oraz znajdowaniem drogi przez przeciwników komputerowych to i tak grało się nadzwyczaj przyjemnie. Dodatkową zaletą była przygrywająca w tle muzyka, która nadaje całości znakomitego klimatu (tutaj nie ma co się dziwić, gdyż np. motyw przewodni został skomponowany przez samego dyrektora muzycznego Wiedźmina 3 – Marcina Przybyłowicza). Również oprawie graficznej nie można nic zarzucić – uruchomiona na moim leciwym sprzęcie gra działa płynnie i wciąż wygląda dobrze, zachwycając krajobrazami, nawet pomimo wyłączenia niektórych opcji.

gloria victis swamp

Oparłem łuk o drzewo i usiadłem na ziemi. Tuż obok w chłodnym powietrzu poranka, parował martwy dzik ze stercząca u nasady karku strzałą. Czas rozpalić ogień i przyrządzić śniadanie. W końcu nie będę pomagał gromić niedobitków chłopskiej rebelii z pustym brzuchem… 

Kilka słów o rzemiośle

gloria-victis-3cKolejną rzeczą, która przykuła moją uwagę był system rzemiosła i zbieractwa. Przedzierając się przez las napotkałem na domy wieśniaków, którym należało pomóc w zbiorach i przy okazji uporać się z dzikami. Na pierwszy ogień poszło pole chmielu, na którym gra poinformowała mnie, że prędkość zbierania zależy m.in. od broni noszonej przez postać. Chwyciłem więc za sztylet i szybko uporałem się z zadaniem. Również po natrafieniu na zwalone na ziemię drzewo musiałem wyposażyć się w odpowiedni oręż – w tym wypadku topór. Pomysł, by do zbieractwa wykorzystać uzbrojenie postaci zasługuje według mnie na duży plus. Podobnie system rzemiosła jest zrobiony dobrze i kolejne przedmioty wytwarza się z prawdziwą przyjemnością – nie wiecie nawet jak ucieszyło mnie wytworzenie zwykłego mieszka, dzięki czemu mogłem zwiększyć miejsce w ekwipunku. Recepty potrzebne do nauki tworzenia nowych przedmiotów zdobywamy na pokonanych przeciwnikach lub po prostu kupując je u sprzedawcy.

Mój miecz pękł; ostrze złamało się na cholernym chłopskim czerepie. Chcąc nie chcąc ruszyłem do kopalni Limetown celem zdobycia jakiegoś dobrego żelaza, które kowal mógłby obrobić dla mnie. To jednak nie był mój szczęśliwy dzień… Przeklęci Ismirowie właśnie atakowali miejscowych od strony morza. Nie pozostawało mi nic innego niż sięgnąć po łuk i wpakować im kilka strzał w rzyć, wspomagając naszych strażników z bezpiecznej odległości. Gdy jeden z wrogów padł wykorzystałem moment i sprawdziłem co niósł ze sobą. Jakaż była moja radość, gdy zobaczyłem jego piękny miecz, ekhm… to znaczy mój nowy piękny miecz. 

Kilka słów o PvP

gloria-victis-1a

A czasem i w trakcie walki…

Pierwszy zachwyt nad PvP przeżyłem, gdy wrogi przedstawiciel frakcji Ismirów padł przeszyty moją strzałą (oraz sztychami mieczy strażników), a ja bezkarnie zdobyłem jego dwuręczny miecz – o niebo lepszy od mojej broni. Walki dają mnóstwo frajdy, podobnie jak zdobywanie wiosek chociaż bywają również frustrujące, jeśli mamy do czynienia z dobrze wyposażoną i wysokopoziomową postacią. Śmierć z ręki wroga, chociaż bolesna, z reguły sprawia że tracimy co najwyżej kilka (2,3) przedmiotów. Im cenniejszy bowiem łup, który chce na nas zdobyć przeciwnik, tym dłużej trwa wydobywanie go z ciała. Zapobiega to sytuacji, w której bezbronni i bez odzienia odradzamy się w najbliższej wiosce lub mieście.

Powracałem do Dunfen w poczuciu dobrze spełnionego obowiązku. Ismirowie zostali odparci, niedobitki chłopskiego buntu rozgromione, a okoliczna wioska oczyszczona z maruderów. W moim trzosie wesoło pobrzękiwały monety, a sakwa przyjemnie ciążyła wypchana łupami. Obok mnie podążali moi towarzysze, ludzie, których mogłem nazwać braćmi. Tak… czułem, że znalazłem swój dom. 

W ramach podsumowania

Generalnie pomimo, że gra znajduje się w wersji alpha jest to jeden z najbardziej udanych wczesnych dostępów, w który miałem przyjemność zagrać. Tempo prac być może nie zachwyca, ale na uwadze należy mieć również, że studio, które odpowiada za produkcję nie jest gigantem i nie dysponuje sporymi zasobami funduszy. Lokacje są klimatyczne, zbroje wyglądają dobrze, a walka przysparza sporo frajdy. Ograniczony na chwilę obecną system misji, całkiem rozbudowane rzemiosło oraz system PvP tworzą solidną podstawę pod rozwój gry. I właśnie rozwój jest tu słowem kluczowym; tytuł wymaga dopracowania, ale kierunek jaki obrali twórcy jest, przynajmniej w moim odczuciu, właściwy.

Nie odpowiem jednak na pytanie, czy powinniście zakupić Gloria Victis i dołączyć do zamkniętych testów. Każdy powinien osądzić to sam, zwłaszcza w erze niekończących się wczesnych dostępów. W tym przypadku prace choć powoli, idą ciągle na przód i nic nie wskazuje na to, by gra miała pozostać nieukończona. Od siebie dodam na koniec, iż z pewnością będę wracał do tej produkcji i sprawdzał postępy poczynione przez studio Black Eye Games, wyczekując kolejnych aktualizacji i dnia premiery tego średniowiecznego MMORPG.

Like
Like Love Haha Wow Sad Angry
210000