Okazje dnia:

Czy warto zagrać w Total War Arena? Sprawdzamy nową sieciową strategie!

Total War Arena open beta

Na sieciową strategię Total War Arena przyszło nam czekać dobrych kilka lat – pierwsze wzmianki o nowym tytule dostaliśmy już bowiem w marcu 2013 roku. Na szczęście od kilku dni możemy do woli testować swoje umiejętności, wcielając się w rolę Greków, Rzymian, Barbarzyńców oraz Kartagińczyków prowadząc armie do boju. Czy warto zagrać w Total War Arena? Zobaczmy, co przygotowało dla nas Creative Assembly we współpracy z Wargaming.

Droga na szczyt

Serii Total War chyba żadnemu fanowi strategii nie trzeba przedstawiać. Dotychczas jednak nastawione były one na rozgrywkę dla pojedynczego gracza i posiadały jeden „minus” – zarządzanie państwem. Total War to nie tylko bowiem skomplikowane manewry wojsk i bitwy – to także sfera ekonomiczna, gdzie zarządzamy naszymi miastami, starając się utrzymać przychody i szczęście poddanych na zadowalającym poziomie. Total War Arena została pozbawiona tej sfery. Tutaj skupiamy się wyłącznie na przygotowaniu naszych żołnierzy i ich dowódcy do walki oraz na samych bitwach. Nie uświadczymy kampanii, czy wytwarzania jednostek i wznoszenia budynku. Ot generał w pełnym wymiarze.

 

Total War Arena RzymZabawę zaczynamy od krótkiego samouczka, w którym poznamy podstawowe sterowanie oraz główne zadania na mapie bitewnej. Po jego ukończeniu naszym następnym krokiem jest wybór nacji i generała. Do dyspozycji graczy oddano kilka frakcji, które różnią się dostępnymi jednostkami oraz umiejętnościami. Na czele każdej z nich stoi wódz/generał, który wspiera swoje jednostki dodatkowymi zdolnościami. Nie są one w stanie odwrócić losów bitwy, ale dobrze jest jednak dobrać jednostki tak, aby mogły skorzystać z tego dodatkowego wsparcia.

Wojenko, wojenko…

Podczas ładowania mamy szansę rzucić okiem na pole bitwy; jest to znakomita okazja aby zaplanować swoją strategię i zapoznać się z terenem, gdy przyjdzie nam grać na nowej mapie. Tuż przed rozpoczęciem trwającej maksymalnie kwadrans potyczki mamy szansę również wybrać swoją pozycję startową – w tym przypadku decyduje zasada kto pierwszy ten lepszy. Często więc może się zdarzyć, że całą konnicę lub łuczników mamy na jednym skrzydle, podczas gdy jedna z dróg do bazy wroga jest całkowicie nie chroniona. Co więcej zasięg widzenia naszych i sojuszniczych jednostek jest ograniczony. Wsparcie stanowią wieże obserwacyjne, które znacząco zwiększają widoczność – najpierw trzeba je przejąć. Dodatkowe utrudnienie (lub sposobność) stanowią gęste zarośla lub lasy – miejsca, które znakomicie maskują ruchy wojsk i nadają się do zastawiania pułapek.

Starcia są widowiskowe i nieco chaotyczne. Ilość jednostek i ich mobilność może nieco przytłaczać na początku. Szczególnie jeśli weźmiemy pod uwagę, że stanowimy jedynie część większej całości i każdy nasz żołnierz jest na wagę złota. Gra wymusza na nas rozsądne korzystanie z dostępnych „zasobów ludzkich”, jeśli nie chcemy skończyć jako garść zwłok zaścielających pole bitwy.

Braterstwo broni

Total War Arena recenzjaTypy jednostek jakie twórcy oddali w ręce graczy stanowią rozwinięcie popularnej gry w… papier-kamień-nożyce. Zazwyczaj więc piechota sprawdzi się w walce z konnicą, kawaleria z łucznikami, a łucznicy z piechotą – oczywiście wszystko zależy też od sytuacji na polu walki i liczebności wroga. Brakuje tutaj jednak nieco urozmaicenia – w odsłonach Total War przeznaczonych dla pojedynczego gracza czuć było emocje. Praktycznie każda bitwa była na swój sposób wyjątkowa. Tutaj w zdecydowanej większości wszystko wygląda tak samo. Gracze ruszają do przodu, często nawet nie zwracając uwagi na innych. Kuleje także komunikacja pomiędzy dowódcami, choć twórcy udostępnili odpowiednie narzędzia.

Dlatego Total War Arena najlepiej smakuje w grupie znajomych, na chacie głosowym. Oraz na późniejszych poziomach. Współpraca z innymi ułatwi zadbanie o wysokie morale, ochronę tytułów i możliwość przełamania praktycznie każdej obrony. Jednostki bowiem reagują na sytuacje, np. w zależności czy ich flanki są chronione reagują wzrostem lub spadkiem wiary we własne siły. Gdy znajdą się w trudnej sytuacji, mogą spanikować i… uciec, gdy morale spadnie do zera. Dlatego też mecze na niskich poziomach są raczej szybkie i bez większego polotu – gracze dopiero uczą się współpracy. Zabawa zaczyna się na wyższych tierach, gdzie spotkamy osoby z większym doświadczeniem.

Veni, Vidi, Vici

Total War: Arena to nowy krok w znanej i sprawdzonej serii gier strategicznych. Tytuł ma być regularnie aktualizowany; obecnie dostępne są cztery frakcje z porą liczbą różnorodnych jednostek, a w drodze są dwie kolejne. Twórcy wspominają także o nowych trybach rozgrywki, które z pewnością mogą zlikwidować wkradającą się powtarzalność. Wyobraźmy sobie tylko oblężenia miast… Coś pięknego.

Wargaming dodał od siebie dobry system rozwoju; zarówno jednostek, jak i generałów. Creative Assembly natomiast zaserwowała całkiem dobrą strategie, ze szczegółową i przyjemną dla oka oprawą graficzną. Warto więc dać szansę nowej strategii – z pewnością dostarczy masę frajdy, przynajmniej na początku. A gdy już się trochę znudzi wystarczy mieć rękę na pulsie i czekać na nową zawartość. Wtedy nie powinno już zabraknąć różnych możliwości zabawy. Jedno jest pewne – do Total War: Arena wrócę jeszcze nie raz. Chętni zagrają w tym miejscu.

 

PLUSY:

  • Dobra zabawa od samego początku.
  • Dopracowane mapy i sterowanie.
  • Ładna oprawa graficzna zoptymalizowana nawet pod starszy sprzęt.
  • Spory wybór historycznych jednostek oraz dowódców.
  • Bardziej wyrównana walka zaczyna się na wyższych poziomach.

MINUSY:

  • Po pewnym czasie rozgrywka zaczyna być wtórna.
  • Rozbudowana i ładniejsza wersja gry papier-kamień-nożyce.
  • Złośliwi gracze mogą zepsuć całą zabawę np. friendly-fire.

Czy warto zagrać w Total War Arena? Sprawdzamy nową sieciową strategie! Recenzja Total War Arena.
Like
Like Love Haha Wow Sad Angry
610200